poniedziałek, 20 stycznia 2020

Omlet kasztanowy na słodko

Słodkie śniadania w mojej kuchni pojawiają się rzadko. Jeśli już to w postaci pełnowartościowego i zbilansowanego posiłku, w którym unikam cukru. Brzmi groźnie, ale najczęściej przygotowuje się je bardzo szybko i prosto. A dzisiejszy omlet skradł moje serce. Dlaczego ksylitol? W przeciwieństwie do cukru działa bakteriobójczo/przeciwgrzybicznie i ma niski indeks glikemiczny, dzięki czemu nie powoduje skoków glukozy w organizmie i ewentualnej senności po posiłku.



Składniki:
• 1 jajko
• 3 łyżki mleka (u mnie roślinne)
• 2-3 łyżki mąki kasztanowej lub orkiszowej pełnoziarnistej
• 1 łyżeczka ksylitolu
• 1 łyżka mielonego siemienia (opcjonalnie)
• 1 łyżka odżywki białkowej (opcjonalnie)
• 1 łyżeczka oleju np. kokosowy lub masło (najlepiej klarowane)
• 1/2 łyżeczki sody

Jeśli macie ochotę na większy omlet, to dodajcie podwójna porcję jajka, mąki i odżywki.

Dodatki:
• 3 łyżki jogurtu greckiego
• 1 kiwi lub inny owoc
• 1 łyżeczka dżemu malinowego (u mnie domowy z ksylitolem)

Przygotowanie:
Jajko roztrzepuję z wodą i ksylitolem. Po chwili stopniowo dodaję mąkę, cały czas mieszając. Na koniec dorzucam odżywkę białkowa - u mnie wegańska waniliowa i siemię. Tak połączone składniki wylewam na patelnię, gdzie już znajduje się rozgrzany tłuszcz. 

Smażę pod przykryciem ok. 2-3 minuty. Gdy omlet jest ścięty i luźno przesuwa się po patelni, obracam go na drugą stronę. Z pomocą przychodzi mi pokrywka.  Obracamy patelnie, omlet ląduje na pokrywce. Delikatnie zasuwamy go ponownie i czekamy 1-2 minuty.

Na koniec jogurt, owocowe dodatki i mamy to! Śniadanie mistrzów gotowe. 

Wersja orkiszowa straciatella z gorzką czekoladą 95% 



poniedziałek, 2 grudnia 2019

Ciasto pomarańczowo-waniliowe, słodkie bez cukru

Ciasto, bez cukru? Po co te wymysły? Ano po to, że jeśli cukier mogę zastąpić składnikami, które oprócz słodkiego smaku mogą zrobić  coś dobrego dla mojego organizmu, to właśnie tak wolę zrobić. Cukier daje tylko smak. To tyle z korzyści. Ksylitol (czyli cukier z brzozy) oraz erytrol mają niski indeks glikemiczny, czyli nie powodują wyrzutu glukozy do krwi. Co jest bardzo pro i nasz organizm to lubi. Dodatkowo erytrol działa przeciwzapalnie i przeciwgrzybiczo. Cukier wręcz odwrotnie. Dodatkowo w składzie ciasta jest głównie mąka żytnia pełnoziarnista, która w odróżnieniu od pszennej, daje nam długotrwałą energię do działania. Lubię słodkości, ale staram się ich nie jeść z uwagi na to jak wpływają na organizm. Kiedy uda mi się wymyślić zdrowe połączenie, to od razu zapisuję. Przyda się choćby na święta! 



Składniki :
300 g mąki (250 żytniej 2000, 50 pszennej)
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody
skórka z 2 pomarańczy
sok z 1 pomarańczy
75 g ksylitolu, 4 łyżki stewii (lub 150 g cukru)
100 ml oleju rzepakowego
3 jajka
3 łyżki jogurtu naturalnego (u mnie grecki)
laska wanilii
zapach waniliowy

Krem:
całe opakowanie mascarpone
serek bieluch
sok z 1/3 pomarańczy
1 łyżeczka erytrolu lub 3 łyżki cukru pudru
zapach waniliowy

przygotowanie:

W misce mieszam mąkę, proszek do pieczenia i sodę. W drugiej umieszczam skórkę i sok z pomarańczy plus ksylitolu i erytrol. Dodaje olej, jajka, wanilię i jogurt naturalny. Wszystko mieszam do uzyskania gładkiej masy. Wsypuję mąkę i zgadnijcie co robię? Mieszam! ;) Ciasto przelewam do keksówki (mniejszej), wyłożonej papierem do pieczenia. Piekę w temperaturze 180 stopni przez około 45 minut (do suchego patyczka). Wyciągam, odstawiam do wystudzenia. Kiedy ciasto wystygnie przygotowuję krem. Mieszam mascarpone z bieluch i eytrolem, wanilią i sokiem z pomarańczy. Połową kremu smaruję ciasto u góry, posypuję cynamonem i układam pomarańcze. Drugą część kremu daję do środka. Ostudzone ciasto kroję ostrożnie na pół i smaruję jak kanapkę. Tah dah, znaczy się gotowe!




niedziela, 1 września 2019

Pomidory z cebulą, czyli sałatka azjatycka

Pomidory latem mają smak. To pewnie dzięki słońcu. Mają też potas i likopen, dlatego warto czasem zrobić coś dobrego dla swojego organizmu i podać mu dawkę szczęścia. Szczególnie latem, kiedy ich smak jest jedyny w swoim rodzaju. Uwielbiam pomidory prosto z krzaka, i te na kanapce z serem, domowy sok mogłabym pić codziennie, pyszne są z ogórkiem małosolnym i śmietaną, a z cebulką i cytryną to wyborna klasyka. Często jednak tęsknie za smakami Azji. Taka właśnie jest ta sałatka. 



składniki:
pomidory - garść lub dwie
1 szalotka
garść liści kolendry
1 łyżka ziaren sezamu
3 łyżki orzechów ziemnych niesolonych
0,5 łyżki oleju sezamowego
sok z 1 limonki
2 łyżki sosu sojowego
1/4 łyżeczki syropu daktylowego lub z agawy (lub innego słodziwa)

Pomidory kroję, kolendrę rwę w rękach, szalotkę drobno siekam. Całość przekładam do miski. Gdy przygotowuję sos na wzór tajski mam w głowie regułę 3S, czyli balans pomiędzy smakiem słonym, słodkim a kwaśnym (salty, sweet, sour). Warzywa polewam sosem, orzechy i sezam prażę. Wszystko razem i gotowe.



 


środa, 7 sierpnia 2019

Pieczony kalafior w tahini

Często z Gutkiem rozmawiam o jedzeniu. Lubi gotować ze mną i zadaje dużo pytań. Dlaczego warzywa mają kolory, co to znaczy że coś się piecze, jak wygląda barszcz ukraiński i dlaczego inaczej niż pomidorowa lub czy lody to przysmak ninja? Lubię z nim wchodzić w te dyskusje. Zawsze też staram się go zachęcić do poznawania warzyw i tego, aby rozumiał jak są ważne w naszym żywieniu. Śmieję się, gdyż my jako dzieci zawsze słyszeliśmy „zjedz chociaż mięsko”. Gutek za to słyszy „jak już nie możesz, to zjedz warzywa”. Dlaczego tak? Mój młody człowiek by Wam odpowiedział w ten sposób: w brzuchu jest długa, zakręcona rurka przez którą przechodzi jedzenie. Ona potrafi się często zapychać, a to właśnie warzywa pomagają ją wymiatać. Dlatego staramy się, aby w ciągu dnia w naszym jadłospisie właśnie warzyw było najwięcej. Tak też powstał pomysł na kalafiora zupełnie innego niż zwykle. Kalafior w tahini.



składniki:
kalafior rozdzielony na różyczki
2-3 łyżki tahini 
sok z połowy limonki
1 łyżeczka granulowanego czosnku lub 2 ząbki starkowane (to słowo występuje podobno tylko na Pomorzu ;)
3/4 łyżeczki soli
3/4 łyżeczki cukru
3 łyżki sosu sojowego
1/3 łyżeczki wędzonej papryki
3 łyżki oleju np. Kokosowy lub rzepakowy

sos:
3 łyżki jogurtu greckiego
2 łyżki oliwy
1 łyżka tahini
do smaku: limonka, sól, cukier, pieprz
liście mięty lub kolendry

przygotowanie:
Teraz będzie szybka piłka, czyli to co w gotowaniu cenię. Kalafior myję i rozdzielam na różyczki. Układam na papierze do pieczenia. W miseczce łączę wszystkie składniki marynaty. Wcieram całość w kalafior i wkładam do piekarnika na około 35-45 minut w 200 stopniach, w zależności od wielkości warzywa. Na ostatnie 10 minut dodaję opcję grill. Jeśli macie ochotę, aby kalafior był jeszcze bardziej esencjonalny możecie zwiększyć ilość przypraw. Podaję go z sosem jogurtowym. #omnomnom 

czwartek, 6 grudnia 2018

Pasta jajeczna bez jajek

Uwielbiam wszelkie pasty kanapkowe. Te jajeczne szczególnie skradły moje podniebienie. Problem w tym, że mogłabym jeść je codziennie. Mój organizm jednak już nie. Dziś okazało się, że jest na to sposób. Marzenia się spełniają, ale najpierw czeka Cię wycieczka do wegańskiego sklepu po czarną sól i płatki drożdżowe. Bez tego ani rusz. To pierwsze pachnie/śmierdzi* (*niewłaściwe skreślić) jak jajka, drugie pogłębia smak i dodaje wartości odżywczych. Wycieczka będzie dłuższa niż gotowanie, zobaczysz! Poniżej najkrótszy przepis świata. Chyba.

składniki:
400-500 g ugotowanej ciecierzycy
1,5 łyżki majonezu (najlepiej z rzepaku)
szczypiorek
3 łyżki płatków drożdżowych
0,5 łyżeczki czarnej soli
1/3 łyżeczki mielonego kminku
pieprz

Sprawa jest banalnie prosta. Ciecierzycę mielisz z majonezem, czarną solą i pieprzem. Dodajesz płatki drożdżowe i szczypiorek. To już! Mówiłam, że będzie prosto.



Czarna sól


Płatki drożdżowe 


sobota, 19 maja 2018

Chicken mango curry smakuje jak wakacje

Za Azją tęskni się zawsze. Nie da się inaczej. Tęskni za nią nawet Gutek dopytując się co jakiś czas czy są już bilety, które moglibyśmy kupić do Tajllandi 🙃. Pewnie, że nie pamięta tego miejsca, ale w jego głowie zostały smaki i pozytywne emocje. Zresztą, kto nie tęskni za wakacjami? A tęskni się za nimi najbardziej tuż po powrocie oraz wtedy, gdy długo ich nie ma. 

Naszych na razie nie widać na horyzoncie dlatego poczucie beztroski przypominam nam smakiem. 

Dzisiaj żółte jak zachodzące słońce chicken mango curry. Lubicie?



składniki:
1 dojrzałe mango
1 mild chili
1 pomidor
1 cebula
2 ząbki czosnku
1 pierś z kurczaka
garść groszku cukrowego (jeśli się gdzieś trafi)
1 mleczko kokosowe
kawałek imbiru
opcjonalnie:
trawa cytrynowa, liście kafir
do tego przyprawy:
sos sojowy, opcjonalnie ostrygowy i rybny, łyżeczka cukru, pół limonki oraz kurkuma, curry i czerwona papryka, 1 łyżka czerwonej pasty curry
podane z ryżem, kolendrą i czarnym sezamem



przygotowanie:
Na wok dodaję odrobinę oleju kokosowego. Gdy się rozgrzeje wrzucam starty imbir, czosnek oraz chili. Po chwili dodaję też cebulę pokrojoną w piórka.



Gdy w powietrzu zacznie unosić się aromat czosnku, to idealny moment na groszek cukrowy. 



Po chwili mieszania dodaję kurczaka pokrojonego w kostkę. Gdy lekko się podsmaży wlewam mleczko kokosowe.



Dodaję wszystkie przyprawy z wyjątkiem soku z limonki. Czekam aż kurczak się podgotuje i dodaję mango pokrojone w kostkę. Po ok. 5 minutach, gdy smaki się połączą dodaję pokrojonego w kostkę pomidora. Pozbawiłam go wcześniej skóry i gniazd nasiennych.

Czekam moment aż się zagotuje. Wyłączam źródło ciepła. Dodaję sok z limonki.

Podaję z ryżem, kolendrą i czarnym sezamem. 

#omnomnom




sobota, 23 grudnia 2017

Jedzcie ciastki! Kuche, maślane ciasteczka

Gdy rodzi się małe dziecko każdy rodzic wie, że powinien mu stworzyć codzienny rytuał tzw. rutynę, gdyż wtedy mały człowiek zyskuje poczucie bezpieczeństwa. Zdobywa świadomość tego, co będzie po sobie następować i wypełnia się spokojem. Co ciekawe ta zbawienna dla maluchów rutyna zupełnie odwrotnie wpływa na dorosłych. Czasem wszystko w nas krzyczy - proszę niech ten dzień dziś potoczy się odrobinę inaczej, bo zwariuję :). 

Jednak są czasem, nawet w życiu dużych ludzi takie momenty, gdy dzieje się za dużo. Wtedy i my lgniemy do rutyny. Często jest to swoista rutyna smaku. Okazuje się, że w takich chwilach łakniemy domowych dań zakodowanych w naszej pamięci. Tego co gotowała nam Mama, Babcia czy czasem nawet Tata. Myślami poszukujemy smaku  rosołu gotowanego przez wiele godzin, prawdziwych gołąbków - takich jak robi Mama, czy zapachu ciastek, który unosi się z piekarnika. 

Dlatego dziś zapraszam Was na ciasteczka maślane z wanilią. Są kruche, rozpływają się w ustach, a jeden tajemniczy składnik sprawia, że chcemy jeść jeszcze jedno i kolejne ... każdemu z nas należą się błogie chwile.
Dlatego jedzcie ciastki! 



składniki
200 g dobrej jakości miękkiego masła 
350 g mąki (ja daję poł na pół orkiszową i pszenną)
100 g cukru pudru
1/2 łyżeczki soli - to tajemniczy składnik :)
1/2 łyżeczki sody 
1 jajko
wanilia lub odrobina waniliowego zapachu do ciasta  

sposób przygotowania
Miękkie masło ugniatam z cukrem pudrem i wanilią. Dodaję połowę mąki, sól, sodę i dalej wyrabiam. Po chwili dodaję pozostałą część mąki, jajko i wyrabiam ciasto. 
Nie należy ono do najłatwiejszych przy wykrawaniu czy wałkowaniu. Jest dość kruche, ale warto poćwiczyć własną cierpliwość, bo efekty zdecydowanie wynagrodzą nam ten trud.

Ciastka piekę  na dwa sposoby.

Pierwsza opcja to wałkowanie i foremki. Piekę je w 180 stopniach przez około 12-15 minut - zależy od ich grubości. Lubię gdy delikatnie się przyrumienią. 

Drugi sposób to kulki z ciasta



Ugniatam je małym widelcem



By uzyskać taki efekt :)



Z uwagi na ich grubość piekę je nieco dłużej - 20 minut, też w 180 stopniach.

Rutyna smaku to dla mnie też np.:

domowy rosół z kaczki i kury gotowany min. 6-8 h



czy klasyczne gołąbki pieczone w piekarniku, podane z pomidorowym sosem #omnomnom

A jakie są Wasze domowe smaki?