Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą pasta. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 października 2020

Szybka pasta z czarnej fasoli

Uwielbiam pasty kanapkowe. Można w nich zmieścić mnóstwo fajnych składników odżywczych i żonglować smakiem jak tylko nam się podoba. Dziś przygotowałam pastę z czarnej fasoli. W zasadzie nic nadzwyczajnego. Jednak jeden składnik zmienił cały smak i przeniósł mnie w inne rejony świata. Używacie w kuchni cząber?


składniki:
• 2 szklanki ugotowanej czarnej fasoli
• 2 łyżeczki majonezu
• 4 łyżki oliwy
• 1 łyżka soku z cytryny
• sól, pieprz do smaku
• 1/2 łyżeczki mielonego kminku
• około 1/2-3/4 łyżeczki cząbru
• 1 ząbek czosnku
• garść szczypiorku

Fasolę gotujemy do miękkości. Dobrym patentem jest wcześniej ja trochę przeprosić dzięki temu łatwiej będzie nam ją trawić.

Teraz pora na najkrótszy przepis świata. Fasolę z resztą składników (z wyjątkiem szczypiorku) mielimy blenderem. Dodajemy na koniec szczypiorek i wszystko mieszamy. 

Gotowe! Najlepiej podawać z pełnoziarnistym chlebem, rukolą i ogórkiem kiszonym. Zresztą tu ogranicza nas tylko własna wyobraźnia. 

Świetnie pasuje do niej też chleb gryczany z mojego przepisu.

Link: 

sobota, 25 marca 2017

Pasta z makreli i jajek

Nie wiem jak wy, ale ja uwielbiam makrelę w zasadzie w każdej postaci. Wędzona czy świeża przygotowana na grillu czy w piekarniku, zawsze smakuje wyjątkowo. Jedyne czego nie lubię to jej obieranie, ale traktuję to jako mały trening cierpliwości ;). Dziś postanowiłam przygotować moją ulubioną pastę z makreli z dodatkiem jajek i kiszonego ogórka. Ciekawe czy Wam zasmakuje.






składniki:
1 wędzona makrela
2 jajka ugotowane na twardo
2 nieduże ogórki kiszone
pół pęczka koperku
pół małej czerwonej cebuli
1 łyżka majonezu (tylko Kielecki! ;))
1 łyżka jogurtu naturalnego
pieprz, szczypta soli
odrobina soku z cytryny

Makrelę obieram i dokładnie sprawdzam czy wyjęłam wszystkie ości. Wkładam ją do miski do której dodaję drobno pokrojone jajka, cebulę oraz ogórki kiszone. Dodaję też posiekany koper oraz jogurt, majonez, sól i pieprz. Na koniec dodaję sok z cytryny. Mieszam dokładnie. Ryba pięknie łączy się z pozostałymi składnikami tworząc pyszną pastę.




poniedziałek, 8 lutego 2016

Jak sprawić, aby poniedziałek był lepszy?

Poniedziałki bywają lepsze, gorsze, ale wciąż pozostają poniedziałkami. Od dłuższego czasu zastanawiałam się jak poprawić sobie humor w ten dzień. Sposobów może być wiele. Na mnie jednak najlepiej działają endorfiny. Te znajduję m.in. w pysznym jedzeniu. Jednym z takich dań jest makaron z anchois. Przepis ewoluował od kilku lat. Najpierw był smaczny, a teraz stał się pyszny i fit, a to jest dla mnie ważne. Lubię małe tradycje. Lubię je pielęgnować. Makaron z anchois jest jedną z nich. Regularnie, co poniedziałek od prawie 2 lat.

składniki:
ok. 200 g makaronu - zazwyczaj pełnoziarnisty czy tagliatelle
puszka tuńczyka w sosie własnym
opakowanie anchois ok. 120g, gdzie masa ryby to 80g (dobrze też spisują się anchois helskie w oleju, wtedy biorę dwa opakowania)
3 garście rukoli
sok i skórka z jednej cytryny 
5-7 ząbków czosnku
2-3 małe papryczki chili lub łyżeczka chili w proszku
3 łyżki sosu rybnego
parmezan

Wstawiam wodę na makaron i gotuję zgodnie z opisem na opakowaniu. W tym czasie siekam czosnek, chili i jedną garść rukoli. Ścieram na tarce skórkę z cytryny i wyciskam z niej sok. 

Na woka wlewam olej z anchois. Gdy się rozgrzeje dodaję chili, czosnek. Czekam aż się zarumienią. Po chwili dodaję anchois i pozwalam się im rozpłynąć. Gdy osiągną temperaturę, dodaję cytrynę (sok i skórkę) tuńczyka i mniej niż pół szklanki wody z gotującego się makaronu. Kiedy całość ponownie osiągnie temperaturę dodaję garść pociętej rukoli i sos rybny. Na koniec dorzucam odrobine starkowanego parmezanu.

Po chwili do sosu dodaję ugotowany makaron. Wszystko dokładnie mieszam. Wykładam na talerze. Dodaję na górę garść rukoli i jeśli mam parmezan, to on ląduje na samej górze. Całość kończę świeżo mielonym pieprzem.

 A jaki jest Wasz sposób na poniedziałek? Mój pomaga nawet na Blue Monday :)

Poniżej zdjęcia z poniedziałkowego obiadu w Chorwacji, w czerwcu zeszłego roku. Jak widać nie miałam parmezanu, ani nawet tarki, więc ratowałam się pokrojonym serem :).